Telefony komórkowe pojawiły się w Polsce na początku lat dziewięćdziesiątych. Były to ogromne aparaty wielkości cegły, posiadały spore anteny, ale przede wszystkim kosztowały fortunę. Zarówno same aparaty, jak i połączenia. Większości obywateli nie było na nie stać. Kupowali je albo najbogatsi, spragnieni nowinek technicznych biznesmeni, albo osoby chcące zaimponować w towarzystwie. Zasięg był tak słaby, że obejmował tylko większe miasta, ceny w roamingu były niebotyczne, a na rynku działała tylko jedna sieć komórkowa.

Dwadzieścia lat później sytuacje wygląda zupełnie inaczej. Na rynku mamy czterech operatorów. Konkurencja między nimi wymusiła znaczne obniżenie cen. Wciąż należą one do najwyższych w Europie, ale są już na takim poziomie, że każdego stać na kilkuminutową rozmowę przez telefon czy wysłanie smsa bez zastanowienia. Większość sieci proponuje ciekawe opcje abonamentowe. Są to na przykład darmowe połączenia do kilku osób, które mają telefon w tej samej sieci. Bardzo tanie (od jednego grosza za minutę) połączenia na przykład do wszystkich numerów w sieci. W zależności od potrzeb, mamy możliwość zakupu pakietu tańszych smsów (jest to opcja popularna zwłaszcza wśród młodzieży, smsy są ich domeną. Są mniej zobowiązujące i z reguły tańsze niż rozmowy, idealne dla osób nieśmiałych, przy tym można je dyskretnie wysłać nawet spod ławki). W ostatnim czasie wielką popularnością cieszą się mmsy, czyli wiadomości, w których poza tekstem można przesłać obrazek, dźwięk. Młodzi ludzie, wychowani w cywilizacji komunikującej się obrazami, świetnie czuje się w tym świecie i chętnie wysyła wiadomości obrazkowe. Osoby starsze doceniają komórki ze względu na własne bezpieczeństwo. Mając telefon cały czas przy sobie, mają możliwość skontaktować się z rodziną czy lekarzem w razie nagłego zasłabnięcia, gdyby przewrócili się lub mieli jakiś problem na ulicy. Nie czują się już pozostawieni sami sobie, mają poczucie, że ktoś im w razie potrzeby pomoże. Mniej się boją na przykład podczas codziennych zakupów.