Coraz więcej telefonów proponuje użytkownikom ekrany dotykowe. Po początkowej bardzo pozytywnej reakcji na nie, wręcz modzie, przychodzi czas refleksji i zastanowienia, czy warto kupować taki telefon.
Ma on na pewno wiele zalet. Przede wszystkim jest dużo łatwiejszy, a przede wszystkim szybszy w obsłudze. Nie trzeba stukać jak na tradycyjnej klawiaturze, wystarczy dotknąć i gotowe. Jest to duża wygoda, łatwiej się przestawić i przyzwyczaić do ekranu dotykowego niż odwrotnie, czyli znów do tradycyjnej klawiatury. Jednak ekran dotykowy szybciej się brudzi. Szybciej też się psują. Taki telefon na pewno szybciej się zużyje. Telefon taki ma też większą pamięć.
Oczywiście wybór należy do każdego z osobna, nie należy sugerować się uwagami innych. Przeważają opinie, że o ekran dotykowy trzeba po prostu bardziej dbać: korzystać z pokrowca, częściej czyścić, a odpowiednio zadbany wytrzyma aż do… wymiany na kolejny telefon, może również z ekranem dotykowym?
Telefon musi być przede wszystkim dobrany do użytkownika. Trzeba się zastanowić przed wyborem. Najlepiej najpierw określić swoje priorytety, a dopiero potem udać się do salonu. Na miejscu sprzedawcy będą chcieli wcisnąć nam najdroższe modele, reklamowane w telewizji. Będą zapewniać, że funkcje, o których istnieniu wcześniej nawet nie śniliśmy, są nam niezbędne do życia. Najważniejsze, to dobrze określić niezbędne minimum. Nie dajmy się przekonać, że niezbędna nam jest nawigacja GPS jeśli nie mamy samochodu.
Warto też zwrócić uwagę, jaki abonament proponują nam do wybranego modelu. Często będziemy go mogli dostać w dobrej cenie jedynie dlatego, że potem będziemy musieli płacić słone rachunki za abonament. Warto dobrze przeanalizować ofertę przed podpisaniem umowy, ponieważ są one z reguły zawierane na okres dwudziestu czterech miesięcy. Może telewizja w telefonie nie jest nam aż tak potrzebna? Jeśli zastanowimy się wcześniej nie będziemy musieli potem dwa lata pokutować… Żaden ekran dotykowy nie jest tego wart.
Komórki są nieodzowną częścią naszego życia, i nie uda nam się już z nich zrezygnować. Trzeba jednak umieć się zachować i wiedzieć, kiedy należy komórkę wyciszyć, a kiedy wyłączyć. Przede wszystkim nie należy rozmawiać przez telefon w tramwaju ani na ulicy. A już na pewno nie należy używać nazwisk, podawać adresów. Jest to niekulturalne, poza tym nigdy nie wiadomo, kto jedzie z nami w wagonie. Rozmowy na ulicy, choć często spotykane, również nie są w dobrym tonie. Oczywiście nie chodzi o pytanie o drogę! Jeśli nie możemy gdzieś trafić, oczywiście zadzwońmy do oczekującej nas osoby dopytać o drogę. Komórka jest od tego, aby z niej korzystać, a spóźniać się jest zupełnie nieelegancko. Natomiast omawianie wszystkich ostatnich odcinków ulubionego serialu z koleżanką, tylko dlatego, że mamy do niej darmowe rozmowy, nie powinno się odbywać na ulicy. Jest to oznaką złego wychowania.
Kiedy wyłączyć komórkę? Zawsze, kiedy wskazują na to znaki umieszczone w danym pomieszczeniu. Poza tym w kinie, w teatrze, na poczcie, w aptece. Absolutne minimum to wyciszenie aparatu wibracji. Ponieważ będą one słyszalne dla najbliżej siedzących osób, powinniśmy uciekać się do tego rozwiązania wyłącznie w sytuacji, kiedy oczekujemy na bardzo ważny telefon. Podczas rozmów biznesowych telefon dzwonić nie powinien. A już na pewno nie podczas rozmowy o pracę! Na żadne stanowisko nie zostaniemy przyjęci, jeśli nie potrafimy zapamiętać tak prostej zasady! Dzwoniący podczas rozmowy rekrutacyjnej telefon to oznaka skrajnego braku szacunku, pokazuje, że albo mamy patologiczne kłopoty z koncentracją, albo na pracy zupełnie nam nie zależy. Przepraszanie, mówienie, że czekamy na ważny telefon w spawie życia i śmierci niewiele zmieni, chyba, że powiecie o tym już na wstępie rozmowy, oczywiście przepraszając za to i pytając, czy mimo to możecie wziąć udział w rozmowie. Jeśli nie pamiętacie o telefonie w tak ważnym momencie, to czy podczas spotkania z kluczowymi klientami będzie inaczej?
„Wyślij sms, wygraj fortunę”. Mniej więcej taki komunikat słyszymy na każdym kroku. Reklamy w gazetach, w telewizji, w internecie zachęcają do wysyłania smsów, które umożliwiają wygranie sprzętu gospodarstwa domowego, telewizorów, laptopów, komputerów. Ale także niemałych pieniędzy. Często wysłanie pierwszego smsa jest darmowej, dopiero później okazuje się, że aby wygrać musimy odpowiedzieć jeszcze na kilka prostych pytań, albo przynajmniej wysłać smsa, tym razem płatnego. Nie wiadomo, ile tego typu konkursów jest organizowanych w Polsce, nie wiadomo, ile nielegalnie. Nie wiadomo też, ile organizatorzy na tych konkursach zarabiają. Wiadomo na pewno, że ich organizacją zajmują się nie tylko firmy-krzaki, ale również poważne instytucje, na przykład telewizja publiczna. Do reklamowania konkursów wykorzystuje znanych aktorów, szanowanych dziennikarzy, co tym bardziej skłania ludzi do uczestnictwa w tych właśnie konkursach. Zwłaszcza starszych ludzi łatwo mogą nabrać ulubieni bohaterowi z oglądanego codziennie serialu. Nie przyjdzie im do głowy, że po wysłaniu darmowego smsa jeszcze będą musieli słać dodatkowe pieniądze, aby coś wygrać. Poza tym jeśli raz weźmiemy udział w takim konkursie czy kupimy tapetę, zawsze już będziemy dostawać smsy zachęcające do kolejnych zakupów czy konkursów. Wielokrotnie informacje o konkursach czy niesamowitych okazjach przesyłają sami operatorzy komórek. Często sms zawiera nasz numer komórki i informację, że już wygraliśmy, tylko trzeba wysłać sms za dziewięć złotych… Oj wielu naiwnych się nabiera. Wielu wierzy, że skoro podany jest ich numer, to znaczy, że wiadomość jest wiarygodna. A to specjalny program, który w treści wiadomości umieszcza numer, na który wiadomość wysyła! Więc teoretycznie każdy może dostać taką wiadomość. Dlatego należy bardzo ostrożnie podchodzić do wszelkich smsów, zwłaszcza tam, gdzie nie ma podanej ceny wysyłanego smsa, ponieważ koszt może wynosić nawet kilkadziesiąt złotych. Jak wszędzie, zalecany jest zdrowy rozsądek.
Telefonów komórkowych w Polsce przybywa, kupujemy je coraz młodszym dzieciom, a także namawiamy do nich coraz starsze osoby. Niestety, osoby starsze są zwykle oporne na nowinki techniczne, nawet jeśli zmiana telefonu stacjonarnego na komórkowy jest tańsza, gwarantuje większe bezpieczeństwo i możliwość kontaktu z rodziną, pogotowiem w razie potrzeby. Osoby starsze boją się nowości. Nie umieją obsługiwać komórek, są to dla nich dziwne i trudne do zrozumienia urządzenia, poza tym że telefony, to pełne dodatkowych funkcji, gdzie można łatwo coś zepsuć, zadzwonić nie tam, gdzie trzeba… A niesłusznie. Istnieją już telefony zaprojektowane specjalnie dla osób starszych. Po pierwsze, są duże. W takich telefonach nie ma trendu dążenia do jak najmniejszych i jak najcieńszych aparatów. Telefony te są lekkie, ale nie za lekkie, są porównywalne do słuchawek telefonu stacjonarnego. Już samo to niweluje strach. Następna sprawa – telefony te mają duże klawiatury. Oczywiście tradycyjne, klawiszowe, a nie dotykowe. Są to klawiatury wytrzymałe i nie tak bardzo delikatne jak w standardowych telefonach. Przyciski są duże i wygodne. Nie ma niebezpieczeństwa, iż chcąc wybrać numer przypadkiem trafi się w inną cyfrę. Duże klawisze są też podświetlane. Telefon ma regulację głośności w dużo większej niż tradycyjne skali. Zarówno dzwonek, jak i głośność głośnika można ustawić o wiele głośniej niż w tradycyjnych telefonach. Jest to pomocne, gdyż wiele starszych osób ma kłopoty ze słuchem. Kolejne ułatwienie – telefon nie ma żadnych „bajerów”. Nie ma aparatu, ani odtwarzacza mp3. Wybrane modele mają wbudowane radio, którego osoby starsze mogą słuchać. Co ważne, aparat ma też z tyłu przycisk SOS. W razie potrzeby nie musi do nikogo dzwonić, wystarczy, że go naciśnie. Z telefonu można tylko dzwonić i wysyłać smsy, to ograniczenie funkcji jest w tym wypadku zaletą. Jedyne dodatki to radio, klawisz SOS i umieszczona z boku latarka. I ona może być dla osób starszych bardziej pomocna niż standardowe dodatki do komórek.
Telefon komórkowy to obecnie jedna z tych rzeczy, bez których nie wyobrażamy sobie życia. Jest to przede wszystkim urządzenie służące do kontaktów, osobistych i służbowych. Trudno nam wyobrazić sobie, że jeszcze dziesięć lat temu większość z nas komórek nie miała, a umówionych spotkań nie można było przełożyć na pół godziny przed ich rozpoczęciem jednym krótkim smsem. Dorasta pokolenie ludzi, którzy nie pamiętają świata bez komórek, tego, jak on wyglądał. Inaczej układały się relacje między ludzkie. Nie było flirtów przez smsy, nie można było za pomocą tych krótkich, ale jakże czasami ważnych wiadomości przekazywać treści. Dziś zdarza się, że ludzie zrywają ze sobą przez sms, zrywają wielkie kontrakty i tym podobne. Komórka stała się nieodzownym elementem naszego życia. I choć starsze pokolenie na wiele zachowań związanych z telefonem mogłoby spojrzeć krzywo i podsumować „to przecież nie wypada”, to jednak przeróżne zachowania, kiedyś nie do pomyślenia obecnie stają się standardem. Telefony dzwonią wszędzie. W urzędzie, w kościele. Ludzie dzwonią i odbierają w tramwajach, autobusach, pociągach, uszczęśliwiając współ pasażerów najintymniejszymi szczegółami z własnego czy cudzego życia, często nie szczędząc nazwisk i adresów. Telefony dzwonią nam u lekarza, w bibliotece mimo znaków zakazu. Rozmawiamy przez komórki zawsze i wszędzie, idąc ulicą, robiąc zakupy, płacąc za nie nawet nie przerywamy rozmowy, rozmawiamy nawet prowadząc samochód, a zatrzymani przez policję jesteśmy zdziwieni, że nie udało nam się ukryć komórki… Tyle, że prowadzenie z komórką przy uchu może być bardzo niebezpieczne. Człowiek nie ma aż tak podzielnej uwagi, a kierowanie jedną ręką, kiedy przy okazji dywagujemy o rzeczach niezwiązanych z widocznością, ruchem ulicznym i generalnie tym, co widzimy na drodze. Niestety, rozmawiają także kierowcy zawodowi, kierowcy autobusów, tramwajów, taksówkarze. Słowem, ludzie, od których zależy życie innych ludzi. Tak oczywiście być nie powinno.